Blog Tomasza Dajczaka

O niepotrzebnej reformie Wielkiego Tygodnia A.D. 1955

Nie wszy­scy wie­dzą, że obrzę­dy Wiel­kie­go Tygo­dnia były refor­mo­wa­ne dwa razy. Pierw­sza refor­ma mia­ła miej­sce w 1955 za Piu­sa XII, dru­ga zaś w 1970 za Paw­ła VI. Głów­nym archi­tek­tem obu reform był nie­sław­ny arcy­bi­skup Bugni­ni. Ponie­waż w tym roku na Pia­sku moż­na było wziąć udział w litur­giach Tri­du­um Pas­chal­ne­go w sta­ro­żyt­nej, nie­zre­for­mo­wa­nej for­mie, chciał­bym podzie­lić się swo­imi spo­strze­że­nia­mi.

Wielki Czwartek

Zmia­ny w litur­gii sto­sun­ko­wo nie­wiel­kie. Głów­na róż­ni­ca pole­ga na umiej­sco­wie­nia obrzę­du Man­da­tum (obmy­wa­nia nóg) poza mszą, po obna­że­niu ołta­rzy. Man­da­tum w tym miej­scu jest logicz­niej­sze (Chry­stus obmy­wał nogi Apo­sto­łom po wie­cze­rzy, a nie w jej trak­cie) a do tego jest cele­bro­wa­ne z więk­szym namasz­cze­niem, gdyż poprze­dzo­ne jest zaśpie­wa­niem przez dia­ko­na sto­sow­ne­go frag­men­tu Ewan­ge­lii, dokład­ne tego same­go co pod­czas mszy. Wła­śnie dla­te­go mam nie­od­par­te wra­że­nie, że jedy­nym celem wpa­ko­wa­nia Man­da­tum w śro­dek mszy było oszczę­dze­nie pię­ciu minut na powtó­rze­niu Ewan­ge­lii.

Wielki Piątek

Obrzę­dy zre­for­mo­wa­ne w 1955 nie róż­nią się niczym istot­nym od Novus Ordo. Sta­ro­żyt­ne obrzę­dy sprzed 1955 roku róż­nią się znacz­nie w paru miej­scach. Po pierw­sze, stro­je dia­ko­na i sub­dia­ko­na: czar­ne pla­ne­ta pli­ca­ta (orna­ty skró­co­ne lub pod­wi­nię­te z przo­du), uży­wa­ne od sta­ro­żyt­no­ści w litur­giach pokut­nych oraz sze­ro­ka stu­ła (sto­la lar­gior) dia­ko­na. Po dru­gie: brak przy­klęk­nię­cia po modli­twie za żydów. Po trze­cie, po czy­ta­niach, trac­tu­sach, impro­pe­riach i ado­ra­cji Krzy­ża ma miej­sce Mis­sa Pre­sanc­ti­fi­ca­to­rum czy­li Msza Uprzed­nio Poświę­co­nych Darów, zna­na od sta­ro­żyt­no­ści i obec­na do dziś w pra­wo­sła­wiu i kato­lic­kich obrząd­kach wschod­nich. Struk­tu­ra litur­gii jak we mszy, ale z pomi­nię­ciem Kano­nu. Po czwar­te, przy­nie­sie­nie Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu z Ciem­ni­cy odby­wa się pro­ce­syj­nie, z peł­ną pom­pą przy śpie­wie hym­nu Vexil­la Regis. Zre­for­mo­wa­ne w 1955 obrzę­dy (pre­zbi­ter sie­dzi, a po Sanc­tis­si­mum wysy­ła dia­ko­na któ­ry przy­no­si Naj­święt­szy Sakra­ment bez pom­py i kadzi­dła) po czę­ści w ciszy (bo trzy nowe anty­fo­ny na tę oka­zję są za krót­kie) wyda­ją się po pro­stu nie­sto­sow­ne.

Refor­ma Wiel­kie­go Piąt­ku moim zda­niem nie wnio­sła nic pozy­tyw­ne­go. Rezy­gna­cja ze sta­ro­żyt­nych pla­ne­ta pli­ca­ta i sto­la lar­gior spo­wo­do­wa­ły degra­da­cję szcze­gól­ne­go cha­rak­te­ru tego dnia, zastą­pie­nie sta­ro­żyt­nej Mis­sa Pre­sanc­ti­fi­ca­to­rum napi­sa­nym na biur­ku obrzę­dem Komu­nii zerwa­ły jed­ność z obrząd­ka­mi wschod­ni­mi, a pół­pry­wat­ne przy­no­sze­nie Sanc­tis­si­mum przez dia­ko­na pod­czas gdy pre­zbi­ter sie­dzi i cze­ka jest po pro­stu nie­sto­sow­ne.

Wielka Sobota

Bar­dzo widocz­ną róż­ni­cą jest pora cele­bra­cji. Litur­gię sprzed 1955 spra­wo­wa­no po nonie, czy­li teo­re­tycz­nie po 15:00, w prak­ty­ce dużo wcze­śniej, bo godzi­ny mniej­sze odma­wia­no zazwy­czaj cią­giem z same­go rana. Uza­sad­nie­niem prak­tycz­nym był m.in. post Eucha­ry­stycz­ny, któ­ry obo­wią­zy­wał kie­dyś od pół­no­cy i zabra­niał nie tyl­ko pokar­mów, ale rów­nież napo­jów. Nota bene w pra­wo­sła­wiu do dzi­siaj litur­gię Wigi­lii Pas­chal­nej spra­wu­je się wcze­śniej.

Róż­ni­ce w stro­jach: znów pla­ne­ta pli­ca­ta dia­ko­na i sub­dia­ko­na (fio­le­to­we) oraz sto­la lar­gior dia­ko­na.

Dra­ma­tycz­ne róż­ni­ce w obrzę­dzie poświę­ce­nia ognia. Przed wej­ściem do kościo­ła świę­ci się ogień oraz pięć zia­ren kadzi­dła do umiesz­cze­nia w pas­cha­le. Od ogni­ska odpa­la­ne są trzy świe­ce nie­sio­ne na spe­cjal­nym świecz­ni­ku — trian­gu­le (na każ­de Lumen Chri­sti pod­czas pro­ce­sji ze świa­tłem odpa­la się jed­ną z nich). Poświę­ce­nie pas­cha­łu cze­ka­ją­ce­go w koście­le ma miej­sce pod­czas śpie­wu Orę­dzia Wiel­ka­noc­ne­go, czy­li Exsul­te­tu. Tak! Głów­ną funk­cją Exsul­te­tu było wła­śnie poświę­ce­nie pas­cha­łu. W odpo­wied­nim momen­cie dia­kon prze­ry­wa śpiew i umiesz­cza w pas­cha­le ziar­na kadzi­dła, chwi­lę póź­niej odpa­la pas­chał od jed­nej ze świec z trian­gu­łu, potem zaś zapa­la­ne są pozo­sta­łe świe­ce przy­nie­sio­ne przez obec­nych. Śpiew Exsul­te­tu w zre­for­mo­wa­nych obrzę­dach (gdy jest już poświę­co­ny, zapa­lo­ny i z ziar­na­mi kadzi­dła) nie ma żad­ne­go sen­su i peł­ni jedy­nie funk­cję este­tycz­ną. Refor­ma­to­rzy byli tego świa­do­mi, prze­nie­sie­nie poświę­ce­nia pas­cha­łu było celo­wym zabie­giem mają­cym na celu ska­so­wa­nie Exsul­te­tu (wyda­wał im się nie­lo­gicz­ny, dia­kon wdzie­wa bia­łą dal­ma­ty­kę, śpie­wa orę­dzie wiel­ka­noc­ne, po czym ponow­nie wska­ku­je we fio­le­to­wą sza­tę) jed­nak ducho­wień­stwo tak kocha­ło Exsul­tet, że wybieg się nie udał i do jego usu­nię­cia nie doszło. W efek­cie tego zarów­no ob rzę­dy z 1955 jak i z 1970 roku mają efekt schi­zo­fre­nicz­ny: pięk­ny, sta­ro­żyt­ny śpiew wyko­ny­wa­ny w ode­rwa­niu od swo­jej pier­wot­nej funk­cji.

Kolej­na róż­ni­ca to ilość pro­roctw ze Sta­re­go Testa­men­tu. Pius XII za pod­szep­tem Bugni­nie­go zre­du­ko­wał je z dwu­na­stu do czte­rech. Klucz wybo­ru czy­tań był poza­me­ry­to­rycz­ny, a wręcz absur­dal­ny: pozo­sta­wio­no pierw­sze o stwo­rze­niu świa­ta (bo tak wypa­da­ło) oraz trzy po któ­rych nastę­po­wał śpiew trac­tu­sów będą­cych ich kon­ty­nu­acją. Refor­ma­to­rzy byli chy­ba świa­do­mi, że prze­sa­dzi­li, bo w 1970 posze­rzo­no ilość pro­roctw (pozwa­la­jąc jed­nak na ich reduk­cję z powo­dów dusz­pa­ster­skich).

Po 1955 wpro­wa­dzo­no podział na pół lita­nii do Wszyst­kich Świę­tych: pierw­sza część przed pro­ce­sją do chrzciel­ni­cy, dru­ga część po, pod­czas rekon­struk­cji ołta­rza. Pomysł absur­dal­ny, nigdzie i nigdy nie sto­so­wa­no dzie­le­nia lita­nii na czę­ści.

Refor­ma­to­rzy wpro­wa­dzi­li rów­nież nowy wyna­la­zek: odno­wie­nie przy­rze­czeń chrzciel­nych, do tej pory nie sto­so­wa­ny nigdy i nigdzie, w żad­nym obrząd­ku.

Pozo­sta­łe zmia­ny kosme­tycz­ne (w rycie sprzed 1955 na koniec mszy są skró­co­ne nie­szpo­ry i Magni­fi­cat, po refor­mie lau­de­sy i Bene­dic­tus).

Podsumowanie

Moim skrom­nym zda­niem refor­ma doko­na­na przez Piu­sa XII była nie­po­trzeb­na i szko­dli­wa. Uzy­ska­no efekt oszczę­dze­nia po 10 minut w Wiel­ki Czwar­tek i Wiel­ki Pią­tek oraz 45 minut na pro­roc­twach w Wigi­lię Pas­chal­ną. Nie wnie­sio­no nicze­go pozy­tyw­ne­go. Pogor­szo­no spój­ność logicz­ną Wiel­kie­go Czwart­ku, pogor­szo­no dra­ma­tyzm wizu­al­ny Wiel­kie­go Piąt­ku i Sobo­ty rezy­gnu­jąc ze sta­ro­żyt­nych szat pokut­nych oraz zre­du­ko­wa­no Exsul­tet do roli ład­nej pio­sen­ki śpie­wa­nej ni przy­piął ni wypiął bo ład­na i sta­ra. Zerwa­no wspól­ne dzie­dzic­two z obrząd­ka­mi wschod­ni­mi kasu­jąc Mis­sa Pre­sanc­ti­fi­ca­to­rum.

Czy było war­to? Oczy­wi­ście, że nie. Tym bar­dziej, że maj­stro­wa­nie przy sta­ro­żyt­nych obrzę­dach Wiel­kie­go Tygo­dnia ośmie­li­ło następ­ców Piu­sa XII do doszczęt­ne­go zwan­da­li­zo­wa­nia litur­gii przez Paw­ła VI. Dla­te­go wła­śnie nie podzie­lam zachwy­tu nad pon­ty­fi­ka­tem hołu­bio­ne­go przez wie­lu tra­dy­cjo­na­li­stów Piu­sa XII. Abs­tra­hu­jąc od wie­lu nie­wąt­pli­wych zasług tego papie­ża, za wylan­so­wa­nie maso­na Bugni­nie­go, popsu­cie Wiel­kie­go Tygo­dnia i otwar­cie drzwi do refor­my litur­gicz­nej Paw­ła VI nale­ży mu się hań­ba, a nie uzna­nie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.