Film Morderstwo w Orient Expressie? Tak!

Muszę przyznać, że szedłem do kina z pewną nieśmiałością. Jako fan serialu z Davidem Suchetem w roli Poirota byłem bardzo sceptyczny zarówno co do Kennetha Branagha jak i do jego stylizacji. Dodatkowo trailer obnażał do bólu niekompetencję kostiumologów. Ale co mi tam, klasykę tej klasy trudno schrzanić. Zatem przejdźmy do omówienia filmu Morderstwo w Orient Expressie.

Morderstwo w Orient Expressie film – opinia dot. kostiumów

Schrzaniono rzeczywiście kostiumy. To, co pokazano w filmie słabo pasowało do lat trzydziestych XX wieku. Garnitury — pojawiły się co prawda trzyczęściówki, dwurzędowe marynarki i szerokie klapy, zabrakło jednak tweedu i spodni z wysokim stanem. Koszule — co prawda pojawiały się mankiety na spinki, za to kroje kołnierzyków do bólu współczesne. Prawie wszyscy w krawatach, muszka jedna.

To wszystko dałoby się jednak wybaczyć, gdyby nie poważna wtopa modowo-kulturowa, mianowicie nakrycia głowy, a raczej ich brak. Lata trzydzieste były jeszcze czasami, gdy kobiety nie pokazywały się publicznie bez kapelusza, a mężczyzna z gołą głową na dworze rodził obawy o stan zdrowia psychicznego. Agatha Chrisie, osoba o konserwatywnych przekonaniach, byłaby zdziwiona widząc tak nonszalanckie potraktowanie istotnego elementu na styku mody i kultury.

Ocena aktorów za film Morderstwo w Orient Expressie

Minusy odhaczyłem. Pora na spostrzeżenia.Penélope Cruz wnietypowej dla siebie roli, ale wypadła przekonująco.Michelle Pfeiffer trudna dla mnie do rozpoznania zracji upływu lat (zawsze będzie dla mnie głównie Catwoman zPowrotu Batmana Tima Burtona) zagrała dobrze, ale powinna była wylecieć zobsady za nie pasujące do epoki usta spartolone chirurgią plastyczną. Johnny Depp jak zwykle idealnie zintegrowany ze swoją rolą, obrzydliwy, oślizgły typ wjego wykonaniu był wpełni wiarygodny.

No to czas naKennetha Branagha. Odpuśćmy sobie ciuchy idziwaczne wąsy. Pierwsze dość zabawne sceny zjego obsesją na punkcie symetrii (takiej samej wielkości jajka na śniadanie iwdepnięcie dla równowagi drugą nogą wkońskie łajno) były całkiem zabawne. Parę chwil później jednak padły słowa, dzięki którym „kupiłem” zarówno kreację Branagha, jak icały film. Hercules Poirot wyznał, że ma dar widzenia świata takim, jaki powinien być, awszystkie odstępstwa od stanu idealnego biją go od razu po oczach iczynią jego życie nieznośnym, co jednak przydaje się wprowadzeniu dochodzeń. Taki Poirot, borykający się zdarem losu sprawiającym cierpienie jest dla mnie ciekawszy ibardziej przekonujący niż inteligentny sybaryta ismakosz wykreowany przez mojego ulubionego serialowego Davida Sucheta.

Był też minus w filmie Morderstwo w Orient Expressie — nie wiadomo po co wpakowane westchnienia nad zdjęciem Katherine, dawnej miłości detektywa. Nie chodzi o to, że niemęskie czy żenujące, przede wszystkim zbędne. Bez pokazania historii o owej pannie nie wnosiły do filmu absolutnie nic, a postać detektywa zbudowana bez tych wstawek byłaby równie wiarygodna. Reżyser powinien był posłuchać starej zasady: „jeśli coś nie jest absolutnie niezbędne, to znaczy, że jest niepotrzebne”.

Zdjęcia w filmie

Wielką zaletą filmu Morderstwo w Orent Expressie są zdjęcia. Zarówno te z początku filmu, z Jeruzalem i Stambułu, mocno przesłodzone ale dobrze oddające postrzeganie Orientu na początku XX wieku, jak i prawie bajkowe pokazujące jazdę pociągu po niesamowitych, górskich krajobrazach. Ciekawe kadry w trakcie, jak na przykład pokazanie pionowo z góry jednej ze scen w ciasnym korytarzu pociągu czy dobre wykorzystywanie odbić. Czapki z głów przed zdjęciowcami, odwalili kawał dobrej roboty.

Scenariusz do filmu wypadł…

Scenariusz — trudno coś powiedzieć o scenariuszu opartym na klasyce kryminału, którą prawie każdy kiedyś czytał. Z góry wiadomo kto jest mordercą, więc element zaskoczenia odpada. Akcja podrasowana o jakieś drobne pogonie czy strzelaniny, ale trzymała się dość wiernie książki. Zastrzeżeń brak.

Scenografia w filmie Morderstwo w Orent Expressie

Scenografia, jeśli nie liczyć kostiumów, bez większych zastrzeżeń. Dużym plusem zorganizowanie sceny wyjawienia zagadki w oświetlonym pochodniami wylocie tunelu kolejowego, wyglądało dobrze i malowniczo. Film Morderstwo w Orient Expressie w mojej ocenie pod względem scenografii wypadał naprawdę dobrze.

Muzyka…

Muzyka — wstyd się przyznać, ale tak pochłonęły mnie obrazy i akcja, że muzyka przeleciała przeze mnie na wylot nie pozostawiając trwałego śladu. Nie wiem czy to źle czy dobrze, z jednej strony nie przeszkadzała i podkreślała akcję, z drugiej nie pozostawiła nic trwałego, a szkoda, bo wiele moich ulubionych filmów pozostawiło we mnie ślady muzyczne.

Podsumowanie filmu

Podsumowując film Morderstwo w Orient Expressie: mimo grubego mankamentu związanego ze strojami (na który jednak 90% społeczeństwa nie zwróci uwagi) uważam film za bardzo dobry, wart co najmniej ponownego obejrzenia. Jeśli nie pojawi się na Netflixie lub HBO GO, to na pewno kupię płytę by w spokoju obejrzeć w domu na kinie domowym i skupić się na tym, co mi uciekło podczas seansu kinowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.