Blog Tomasza Dajczaka

Przyczyny upadku mody

Więk­szość ludzi ubie­ra się źle. Wystar­czy rozej­rzeć się na uli­cy, w teatrze, koście­le czy urzę­dzie albo włą­czyć tele­wi­zor. Upa­dek mody tyczy się obu płci i wszyst­kich grup wie­ko­wych. Stro­je nie­od­po­wied­nie do sytu­acji, nie­dba­łe, źle dobra­ne — w któ­rych wyglą­da się nie­sto­sow­nie i nie­ko­rzyst­niej. Oso­by źle ubra­ne są albo tego nie­świa­do­me, albo uwa­ża­ją że mogą ubie­rać się jak chcą i kie­dy chcą, a niko­mu nic do tego. Jakie są tego przy­czy­ny i czy jest nadzie­ja na popra­wę sytu­acji?

Strój zawsze miał kil­ka funk­cji, z któ­rych w obec­nych cza­sach pozo­sta­ła tyl­ko jed­na, a pozo­sta­łe zosta­ły zmar­gi­na­li­zo­wa­ne lub są igno­ro­wa­ne. By zdia­gno­zo­wać przy­czy­ny przyj­rzy­my się po kolei funk­cjom stro­ju.

Funkcja użytkowa

W więk­szo­ści miejsc na świe­cie kli­mat nie przy­po­mi­na tego w biblij­nym Ede­nie i nie pozwa­la na bie­ga­nie na gola­sa przez cały rok. Dla­te­go więk­szość ludzi zmu­szo­na jest do uży­wa­nia ubrań chro­nią­cych przed zim­nem, słoń­cem, wia­trem, desz­czem czy owa­da­mi. Użyt­ko­wa funk­cja ubrań pozo­sta­ła, prze­cież nikt przy zdro­wych zmy­słach nie będzie nama­wiał do maso­we­go upra­wia­nia natu­ry­zmu pod­czas pol­skiej jesie­ni czy zimy. Co wię­cej roz­wi­nę­ła się wraz z nowy­mi tech­no­lo­gia­mi. Wyna­le­zie­nie two­rzyw sztucz­nych pozwo­li­ło na wypro­du­ko­wa­nie stro­jów o cechach użyt­ko­wych nie­moż­li­wych do uzy­ska­nia z natu­ral­nych mate­ria­łów, mię­dzy inny­mi nie­prze­ma­kal­nych, wia­trosz­czel­nych, oddy­cha­ją­cych czy spe­cja­li­stycz­nych, uży­wa­nych w stro­jach robo­czych i ochron­nych.

Nie­ste­ty, rola odzie­ży czę­sto koń­czy się w prak­ty­ce na speł­nie­niu funk­cji użyt­ko­wej. Jest mi wygod­nie i tyle. A to nie­ste­ty dopie­ro począ­tek funk­cji, któ­ra była speł­nia­na przez odzież i w mojej opi­nii nadal speł­niać powin­na.

Funkcja seksualna

Ta pro­wo­ka­cyj­na nazwa wzię­ła się od łaciń­skie­go sexus, czy­li płeć i spro­wa­dza się do roz­róż­nia­nia płci za pomo­cą stro­ju. Zro­bi­łem dzi­siaj małą kwe­ren­dę po swo­jej pamię­ci usi­łu­jąc sobie przy­po­mnieć jaką­kol­wiek histo­rycz­ną cywi­li­za­cję lub tra­dy­cyj­ne spo­łe­czeń­stwo w któ­rym kobie­ty i męż­czyź­ni nosi­li iden­tycz­ne stro­je. Owszem, bywa­ły epi­zo­dy stro­jów typu uni­sex (we wcze­snym Rzy­mie kobie­ty i męż­czyź­ni przez pewien okres nosi­li bar­dzo podob­ne togi) ale z cza­sem zawsze się one róż­ni­co­wa­ły. Stro­je daw­nych cywi­li­za­cji, stro­je histo­rycz­ne spo­łe­czeństw zacho­wu­ją­cych cią­głość, stro­je ludo­we czy ubio­ry ple­mion pier­wot­nych — prak­tycz­nie zawsze roz­róż­nia­ły stro­je męskie i kobie­ce. Dla­te­go moim zda­niem ta funk­cja stro­ju jest wpi­sa­na w samą natu­rę czło­wie­ka.

Od XX wie­ku, pod napo­rem ruchów femi­ni­stycz­nych, mamy do czy­nie­nia z ten­den­cją począt­ko­wo przy­wdzie­wa­nia przez kobie­ty stro­jów typo­wo męskich, póź­niej do zacie­ra­nia róż­nic pomię­dzy stro­ja­mi obu płci. Ten­den­cja ta przy­bra­ła na sile dzię­ki środ­kom maso­we­go prze­ka­zu i doło­ży­ło się do niej lan­so­wa­nie przez kre­ato­rów mody znie­wie­ścia­łych stro­jów męskich. Uwa­żam jed­nak, że w dłuż­szym okre­sie jest to nie do utrzy­ma­nia, potrze­ba wyróż­nia­nia się stro­jem przez poszcze­gól­ne płcie jest zbyt głę­bo­ko zako­rze­nio­na w samym czło­wie­ku by dało się to dłu­go­fa­lo­wo zmie­nić przy­kła­dem czy nawet socjo­tech­ni­ka­mi.

Funkcje społeczne

Jest ich wie­le i więk­szość z nich już zani­kła, albo jest w sta­nie zani­ku. Omów­my naj­waż­niej­sze z nich po kolei:

Wyróżnianie grup etnicznych

Jesz­cze za cza­sów schył­ku I Rze­czy­po­spo­li­tej poszcze­gól­ne naro­dy ubie­ra­ły się w róż­ny spo­sób. Szlach­cic mógł nosić się po pol­sku (żupan i kon­tusz), nie­miec­ku czy fran­cu­sku. Róż­ni­ce te zaczę­ły zani­kać w XIX wie­ku gdy kon­tusz został wypar­ty przez sur­dut, a w XX wie­ku nastą­pi­ła uni­for­mi­za­cja i wtło­cze­nie całe­go świa­ta w gar­ni­tur pod kra­wat. Nie­co dłu­żej bro­ni­ły się stro­je ludo­we, któ­re bywa­ły u nas w uży­ciu jesz­cze w XX-leciu mię­dzy­wo­jen­nym, ale i one zani­kły. Funk­cja wyróż­nia­nia się grup etnicz­nych przez stro­je jest w kra­jach roz­wi­nię­tych całe­go świa­tu nie­obec­na lub w zani­ku, w Pol­sce poza stro­ja­mi góral­ski­mi wkła­da­ny­mi ku ucie­sze ceprów stro­je ludo­we i histo­rycz­ne wystę­pu­ją tyl­ko w zespo­łach folk­lo­ry­stycz­nych i gru­pach rekon­struk­cyj­nych.

Wyróżnianie stanu cywilnego

W nie­któ­rych spo­łecz­no­ściach oso­by nie­za­męż­ne róż­ni­ły się stro­jem od zamęż­nych, doty­czy­ło to głów­nie kobiet. W Pol­sce ta funk­cja stro­ju zani­kła cał­ko­wi­cie, a jej wspo­mnie­nie pozo­sta­ło tyl­ko w bia­łej suk­ni pan­ny mło­dej, a zwłasz­cza w wesel­nym obrzę­dzie ocze­pin, czy­li pozby­cia się panień­skie­go wian­ka i przy­wdzia­nia przy­sto­ją­ce­go mężat­kom czep­ca.

Wyróżnianie statusu społecznego

Strój kie­dyś peł­nił funk­cję wyróż­nia­nia poszcze­gól­nych grup spo­łecz­nych. Ina­czej ubie­ra­li się chło­pi, ina­czej miesz­cza­nie, szlach­ta i ducho­wień­stwo. W związ­ku ze zmia­na­mi spo­łecz­ny­mi te róż­ni­ce, poza paro­ma wyjąt­ka­mi, zani­kły i raczej nie wró­cą. W dobie spo­łecz­nej rów­no­ści pozo­sta­ły tyl­ko stro­je służb mun­du­ro­wych oraz togi sędziow­skie. Jako tako trzy­ma­ją się stro­je duchow­ne, cho­ciaż coraz bar­dziej widać trend zani­ko­wy. Ducho­wień­stwo die­ce­zjal­ne coraz czę­ściej zakła­da strój krót­ki (koszu­la z kolo­rat­ką i mary­nar­ka) lub cho­dzi „po cywi­lu”. Stro­je zakon­ne — zależ­nie od zako­nu, albo są wciąż sto­so­wa­ne (fran­cisz­ka­nie), albo zastą­pio­no je dżin­sa­mi i swe­trem (jezu­ici). W zako­nach żeń­skich z kolei widać upodob­nie­nie do stro­jów świec­kich, zwłasz­cza powszech­ną rezy­gna­cję z nakryć gło­wy (naj­bar­dziej szko­da mi kor­ne­tów — pamię­ta­cie na pew­no sza­lo­ną zakon­ni­cę z Żan­dar­ma z Saint Tro­pez).

Zosta­ła jesz­cze jed­na funk­cja stro­ju zwią­za­na ze sta­tu­sem spo­łecz­nym: odróż­nia­nie tak zwa­ne­go mene­la od nie­me­ne­la. Trze­ba jed­nak przy­znać, że w obec­nych cza­sów łatwo pomy­lić mene­la z hip­ste­rem i trze­ba użyć dodat­ko­wo kry­te­rium zapa­cho­we­go 😉

Wyróżnianie subkultur

Natu­ra (ludz­ka rów­nież) nie zno­si próż­ni, więc w dobie uni­for­mi­za­cji stro­jów część jed­no­stek wciąż potrze­bu­je się wyróż­nić. I bar­dzo dobrze.

Wyrażenie należnego szacunku innym

O ile wymie­nio­ne powy­żej funk­cje stro­ju zani­kły i to raczej nie­od­wra­cal­nie, to trud­no pogo­dzić się z igno­ro­wa­niem naj­waż­niej­szej spo­łecz­nej cechy stro­ju. Ubie­ra­jąc się sto­sow­nie do sytu­acji w któ­rej się znaj­du­je­my wyra­ża­my sza­cu­nek pozo­sta­łym ludziom, z któ­ry­mi mamy do czy­nie­nia. Kie­dyś na przy­kład oczy­wi­ste było, że do kościo­ła nale­ży ubrać się odświęt­nie (funk­cjo­no­wa­ło poję­cie stro­ju nie­dziel­ne­go). Obec­nie, zwłasz­cza latem, zmu­szo­ny jestem oglą­dać owło­sio­ne męskie nogi w szor­tach czy gołe dam­skie ple­cy. Kie­dyś było oczy­wi­ste, że do ope­ry zakła­da się strój wie­czo­ro­wy, teraz trud­no nawet o mini­mum (ciem­ny gar­ni­tur u męż­czy­zny i sukien­ka u kobie­ty). Nawet na roz­mo­wy kwa­li­fi­ka­cyj­ne w spra­wie pra­cy wie­le osób przy­cho­dzi jak do spo­żyw­cza­ka na zaku­py, a trud­no mi uwie­rzyć że tylu męż­czyzn nie ma w domu nawet mary­nar­ki i koszu­li. Zły przy­kład idzie rów­nież z góry, od oglą­da­nia zdjęć cele­bry­tów (czy­li ludzi, któ­rych trud­no posą­dzić o brak pie­nię­dzy na porząd­ny strój) na balach cha­ry­ta­tyw­nych i innych impre­zach moż­na dostać bólu zębów.

Funkcja estetyczna

Mówi się, że nie sza­ta zdo­bi czło­wie­ka. To oczy­wi­ście praw­da, ale tyl­ko czę­ścio­wa. Źle dobra­na sza­ta czło­wie­ka szpe­ci. Mówi się też, że ład­ne­mu we wszyst­kim ład­nie. To z kolei oczy­wi­sta nie­praw­da. Oso­ba ład­na w źle dobra­nym stro­ju będzie wyglą­dać źle i nie­po­rząd­nie. Do tego ludzi ład­nych oraz ide­al­nie i pro­por­cjo­nal­nie zbu­do­wa­nych jest nie­wie­lu, zarów­no w przy­pad­ku męż­czyzn jak i kobiet jest to góra 10% ogó­łu. Cała resz­ta ma roz­ma­ite man­ka­men­ty, a to za krót­kie nogi, a to za chu­dzi, a to za gru­bi, za sze­ro­cy w bio­drach, za wąscy, za niscy, za mały biust, za duży, pła­ska kla­ta zamiast mię­śni albo brak kar­ku z przedaw­ko­wa­nia siłow­ni i suple­men­tów biał­ko­wych. Pra­wie każ­dy czło­wiek ma sła­be punk­ty wyglą­du, któ­re strój może ukryć (albo uwy­dat­nić) oraz atu­ty, któ­re dobre ubra­nie uwy­dat­ni (albo ukry­je).

Obie płcie noto­rycz­nie zakła­da­ją obra­nia o 1–2 roz­mia­ry za duże, wska­ku­ją w mary­nar­ki z za dłu­gi­mi ręka­wa­mi, za dłu­gie spodnie, za dłu­gie lub za krót­kie spód­ni­ce, stro­je-wor­ki w któ­rych nawet top-model­ka wyglą­da­ła­by jak koc­mo­łuch i mają zadzi­wia­ją­ce upodo­ba­nie do brzyd­kich butów. To wszyst­ko powo­du­je, że funk­cja este­tycz­na stro­ju w Pol­sce leży i kwi­czy. Oso­bi­ście uwa­żam, że nie ma ludzi tak brzyd­kich lub nie­pro­por­cjo­nal­nych, żeby w odpo­wied­nio dobra­nym stro­ju nie wyglą­da­li dobrze, muszę jed­nak obser­wo­wać kobie­ty i męż­czyzn, któ­rzy z nie­świa­do­mo­ści lub celo­wo sami się oszpe­ca­ją.

Co dalej?

Co się sta­ło, to się samo nie­od­sta­nie. A nie­któ­re rze­czy nie odsta­ną się nawet z pomo­cą, jak na przy­kład powrót do stro­jów naro­do­wych. Oso­bi­ście marzy mi się powrót kon­tu­sza jako pol­skie­go uro­czy­ste­go stro­ju naro­do­we­go. Wyobraź­my sobie jed­nak co by się sta­ło, gdy­by pre­zy­dent Andrzej Duda poka­zał się w kon­tu­szu na pań­stwo­wych obcho­dach Świę­ta Nie­pod­le­gło­ści. Jestem pewien, że media zare­ago­wa­ły­by podob­nie jak na Bene­dyk­ta XVI w camau­ro, czy­li czer­wo­nej czap­ce pod­szy­tej gro­no­sta­jem, gdy pisa­no iż „papież prze­brał się za Miko­ła­ja” lub kar­dy­na­ła Bur­ke w tra­dy­cyj­nym kape­lu­szu z sze­ro­kim ron­dem i frędz­la­mi — tu już nie prze­bie­ra­no w sło­wach i bodaj­że Super Express pisał o „kar­dy­na­le paja­cu”.

Pozo­sta­ły tak napraw­dę trzy obsza­ry do roz­wo­ju:

Po pierw­sze, zadbać o utrzy­ma­nie stro­jów funk­cjo­nal­nych, duchow­nych i mun­du­rów tam, gdzie jesz­cze wystę­pu­ją.

Po dru­gie, edu­ko­wać i egze­kwo­wać dosto­so­wa­nie stro­ju do sytu­acji. Pierw­sze koty za pło­ty w kościo­łach, gdzie­nie­gdzie wiszą pla­ka­ty przy­po­mi­na­ją­ce o god­nym stro­ju, a w paru miej­scach pil­nu­ją by nie wcho­dzo­no w stro­jach pla­żo­wych. W pozo­sta­łych obsza­rach życia spo­łecz­ne­go jest jed­nak źle i w krót­kim okre­sie nie będzie lepiej.

Po trze­cie, edu­ko­wać w zakre­sie este­tycz­nej funk­cji stro­ju. Nie­ste­ty cza­sy szy­cia na mia­rę ode­szły w prze­szłość z powo­dów eko­no­micz­nych, sprze­daw­cy w więk­szo­ści skle­pów odzie­żo­wych nie mają zie­lo­ne­go poję­cia o niczym, więc nie dora­dzą dobrze klien­to­wi i nie pomo­gą dobrać wła­ści­we­go roz­mia­ru ubra­nia. Klien­ci zaś wie­dza jesz­cze mniej, co widać nie­ste­ty na uli­cach.

2 komentarze

    • ChrisK, 12 listopada 2017, 21:08

    Odpowiedz

    Faj­nie opra­co­wa­ny temat, moż­na pro­sić o jakąś biblio­gra­fię z któ­rej czer­pa­łeś żeby posze­rzyć wie­dzę?

    1. Odpowiedz

      Tekst napi­sa­łem dzi­siaj z gło­wy, nie wymie­nię z pamię­ci wszyst­kich źró­deł do tego tek­stu bo sam ich nie pamię­tam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.