Blog Tomasza Dajczaka

Kusił Bóg Abrahama, czyli o absurdzie poprawiania pacierza

Ojciec Gier­tych, teo­log domu papie­skie­go, powie­dział kie­dyś o obec­nym Bisku­pie Rzy­mu, Fran­cisz­ku, że „nauka nie spra­wia­ła mu rado­ści”. Ten zło­śli­wy eufe­mizm przy­po­mniał mi się przy oka­zji rela­cjo­no­wa­nych nie­daw­no w mediach pomy­słach Fran­cisz­ka na popra­wie­nie modli­twy „Ojcze nasz”.

Według nie­go, wszyst­kie dotych­cza­so­we prze­kła­dy wezwa­nia „i nie wódź nas na poku­sze­nie” są „kula­we” i nale­ży je popra­wić na „nie pozwól, aby­śmy ule­gli poku­sie”. Fran­cisz­ko­wi przy­kla­snę­ła oczy­wi­ście postę­po­wa część kato­li­ków, argu­men­tu­jąc, że kusie­cie­lem jest sza­tan, a nie Bóg, i oni sami mają pro­blem z tym frag­men­tem Modli­twy Pań­skiej. Tym­cza­sem cała sytu­acja jest nie­po­ro­zu­mie­niem spo­wo­do­wa­nym (przy­kro to pisać) nie­uc­twem Bisku­pa Rzy­mu oraz jego kla­kie­rów, a pro­po­no­wa­na nowa wer­sja prze­kła­du jest po pro­stu błęd­na.

Zacznij­my od sło­wa „poku­sa”. Zarów­no grec­ki wyraz πειρασμόν, łaciń­ski ten­ta­tio jak i sta­ro­pol­ski poku­sa ozna­cza­ją zarów­no poku­sę, jak i pró­bę.

Zaj­rzyj­my do Wul­ga­ty, pierw­szy wers XXII roz­dzia­łu Gene­sis:

Quae postqu­am gesta sunt, ten­ta­vit Deus Abra­ham, et dixit ad eum: Abra­ham, Abra­ham. At ille respon­dit: Adsum.

W Biblii Jaku­ba Wuj­ka prze­tłu­ma­czo­no to nastę­pu­ją­co:

Co gdy się zsta­ło, kusił Bóg Abra­ha­ma i rzekł do nie­go: Abra­ha­mie, Abra­ha­mie. A on odpo­wie­dział: Owom ja.

Rów­nież w Nowym Testa­men­cie moż­na wie­lo­krot­nie spo­tkać sło­wo „kusić” w zna­cze­niu „wysta­wiać na pró­bę”, choć­by sce­ny z fary­ze­usza­mi, któ­rzy „pyta­li Jezu­sa, kusząc go”.

Inte­li­gent­ni czy­tel­ni­cy (a jest ich więk­szość) moje­go blo­ga wie­dzą już o co cho­dzi. Sło­wo „kusić” we współ­cze­snej pol­sz­czyź­nie (i zapew­ne w wie­lu innych języ­kach) zawę­zi­ło swo­je zna­cze­nie do pokus dia­blel­skich, co powo­du­je nie­po­ro­zu­mie­nia. Stąd argu­ment „Bóg nie kusi” jest nie na temat, bo owszem, Bóg nie kusi do złe­go, ale wysta­wia na pró­bę w celu wypró­bo­wa­nia cnót (jak w przy­pad­ku Abra­ha­ma) oraz dozwa­la na kusze­nie przez sza­ta­na (jak w przy­pad­ku Hio­ba).

Jak więc nale­ży rozu­mieć zwrot „i nie wódź nas na poku­sze­nie” i jak brzmiał­by on z uży­ciem współ­cze­sne­go języ­ka? Moi Czy­tel­ni­cy zapew­ne już wie­dzą:

I nie wysta­wiaj nas na pró­bę.

Tak pro­szę Pań­stwa. Wer­sja ojca Ber­go­glio vel Fran­ci­szek, brzmią­ca „i nie dopuść aby­śmy ule­gli poku­sie” jest podwój­nie błęd­na. Po pierw­sze, jej zamy­słem jest zawę­że­nie sen­su wezwa­nia do kusze­nia sza­tań­skie­go, po dru­gie tyczy się sytu­acji, gdy owo kusze­nie już ma miej­sce. Tym­cza­sem zamy­słem Zba­wi­cie­la było to, aby­śmy modli­li się o to, aby Bóg oszczę­dził nam zarów­no prób jak i pokus. Krok wcze­śniej w sto­sun­ku do wer­sji ber­go­gliań­skiej.

Czy zatem pacierz potrze­bu­je uwspół­cze­śnie­nia? Moim zda­niem nie, wystar­czy solid­na kate­che­za. Archa­izmy w języ­ku doda­ją mu uro­czy­sto­ści czy odświęt­no­ści, odróż­nia­jąc się od języ­ka potocz­ne­go. Poku­si­łem się o total­ne uwspół­cze­śnie­nie modli­twy, zape­wa­nia­ją­ce peł­ną zro­zu­mia­łość:

Ojcze nasz, któ­ry jesteś w nie­bie (uwspół­cze­śnie­nie gra­ma­ty­ki), niech się świę­ci Two­je Imię (tro­chę sta­ro­świec­kie, ale trud­no o dobry odpo­wied­nik cza­sow­ni­ka „świę­cić”), niech przyj­dzie Two­je pano­wa­nie (kró­le­stwa są już prze­szło­ścią), niech się speł­nia Two­ja wola, jak w nie­bie, tak i na zie­mi. Daj nam dzi­siaj nasze­go chle­ba codzien­ne­go (wyraz „powsze­dni” ozna­cza obec­nie coś okle­pa­ne­go, nud­ne­go, wręcz dru­giej jako­ści) i umórz nam nasze dłu­gi, tak jak i my uma­rza­my naszym dłuż­ni­kom (tak pro­szę pań­stwa, wino­waj­ca to oso­ba, któ­ra jest nam coś win­na, czy­li dłuż­nik; czy widzi­cie teraz na przy­kład ana­lo­gię do Pana­je­zu­so­wej przy­po­wie­ści o nie­li­to­ści­wym dłuż­ni­ku?). I nie wysta­wiaj nas na pró­bę, ale nas zacho­waj od złe­go. Amen.

Zro­zu­mia­ły i współ­cze­sny język. Czy jed­nak chce­my takie­go pacie­rza?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.