Blog Tomasza Dajczaka

Nienawidzę kierowców

Pod­czas ponad trzech lat codzien­nej jaz­dy rowe­rem nauczy­łem się kochać całą ludz­kość z wyjąt­kiem trzech kate­go­rii ludzi: kie­row­ców, pie­szych i innych rowe­rzy­stów.

Pierw­szy wpis w serii doty­czyć będzie kie­row­ców, któ­rych istot­na część nie posia­da rozu­mu i god­no­ści czło­wie­ka, o zna­jo­mo­ści prze­pi­sów ruchu dro­go­we­go nawet nie wspo­mi­na­jąc. Nie ma bowiem dnia, abym nie musiał stre­so­wać się osob­ni­ka­mi w meta­lo­wych pusz­kach wymu­sza­ją­cych na mnie pierw­szeń­stwo prze­jaz­du.

Od razu napi­szę, że histo­rie o nie­wi­dzial­nych rowe­rzy­stach poja­wia­ją­cych się nie wia­do­mo skąd z pręd­ko­ścią bły­ska­wi­cy moż­na wło­żyć mię­dzy baj­ki. Na jesien­ną i zimo­wą sza­rów­kę mam bowiem kurt­kę w walą­cym po oczach żół­tym kolo­rze z odbla­ska­mi, a dzię­ki dyna­mo w pia­ście i ledo­wym lamp­kom mój rower jest oświe­tlo­ny przez całą dobę. Wszyst­kie zaś nie­bez­piecz­ne sytu­acja z samo­cho­da­mi, a jaki­mi mia­łem do czy­nie­nia, wyda­rzy­ły się przy dosko­na­łej widocz­no­ści (żad­nych krza­czo­rów), a czę­sto przy kon­tak­cie wzro­ko­wym z kie­row­cą.

Według usta­wy Pra­wo o Ruchu Dro­go­wym, kie­row­ca dojeż­dża­jąc do prze­jaz­du rowe­ro­we­go ma obo­wią­zek zacho­wać szcze­gól­ną ostroż­ność i ustą­pić pierw­szeń­stwa rowe­ro­wi znaj­du­ją­ce­mu się na prze­jeź­dzie. To czy­sta teo­ria. Nawet gdy prze­jazd rowe­ro­wy jest ze świa­tła­mi i mam zie­lo­ne, zwal­niam (cho­ciaż nie muszę) i mam oczy dooko­ła gło­wy. Prak­ty­ka wyglą­da bowiem tak, że kie­row­ca mają­cy czer­wo­ne świa­tło z zie­lo­ną strzał­ką prze­pusz­cza co naj­wy­żej pie­szych na pasach, a następ­nie daje po gazie i rowe­ry ma głę­bo­ko w sem­pi­ter­nie. Kie­row­cy mają­cy zaś zwy­kłe zie­lo­ne świa­tło (nie bez­ko­li­zyj­ne) czę­sto nawet nie zwal­nia­ją.

Prze­pis naka­zu­ją­cy ustą­pie­nie przy skrę­ca­niu pierw­szeń­stwa rowe­ro­wi znaj­du­ją­ce­mu się na dro­dze dla rowe­rów jest wciąż mar­twy. Kie­row­cy nie mają rów­nież świa­do­mo­ści, że od paru lat rower ma pra­wo do wyprze­dza­nia po pra­wej stro­nie wol­no jadą­cych samo­cho­dów (co parę razy dopro­wa­dzi­ło do obtrą­bie­nia i zblu­zga­nia mnie przez bara­na za kie­row­ni­cą).

Wku­rza­ją­cy są też osob­ni­cy, któ­rzy naru­sza­jąc prze­pi­sy ruchu dro­go­we­go paku­ją się na skrzy­żo­wa­nie, z któ­re­go nie mogą wyje­chać z powo­du kor­ka, i tara­su­ją prze­jazd rowe­ro­wy (co cie­ka­we, nie­za­sta­wia­nia przej­ścia dla pie­szych więk­szość się nauczy­ła), albo co praw­da nie zasta­wia­ją, ale rusza­ją z kopy­ta gdy tyl­ko pie­si i rowe­rzy­ści dosta­ją zie­lo­ne świa­tło.

Dla­te­go parę tygo­dni temu stwier­dzi­łem, że czas tole­ran­cji się nie­odwo­łal­nie skoń­czył. Po pierw­sze: naby­łem dro­gą kup­na elek­trycz­ny dzwo­nek rowe­ro­wy 120 db, któ­rym pikam pre­wen­cyj­nie gdy widzę podej­rza­nie zacho­wu­ją­cy się samo­chód. Poma­ga, ale nie zawsze, dla­te­go po dru­gie: zmie­ni­łem meto­dy poucza­nia kie­row­ców. Ponie­waż dotąd więk­szość ucie­ka­ła przed wysłu­cha­niem zba­wien­niej nauki, od jakie­goś cza­su roz­mo­wę z kie­row­cą zaczy­nam od posta­wie­nia rowe­ru przed maską auta. Doj­rze­wam też powo­li do zaku­pu kame­ry na kask, ponoć nic tak nie cywi­li­zu­je kie­row­ców jak nagra­nie video 🙂

2 komentarze

    • Shork, 14 grudnia 2018, 20:44

    Odpowiedz

    od sta­wia­nia rowe­ru powin­no się zaczy­nać. Nie jeż­dżę rowe­rem zimą. Jed­nym z powo­dów jest to, że nie potra­fię jeź­dzić wol­no, a zimą jest to nie­bez­piecz­ne. w tym roku stuk­nę­ło 2000km prak­tycz­nie w samym mie­ście. Zakoń­czy­łem sezon gdy wra­ca­jąc w peł­nym oświe­tle­niu natkną­łem się na pię­ciu debi­li płci oboj­ga zapy­cha­ją­cych z prze­ciw­ka, na czar­nych rowe­rach ubra­nych na czar­no kom­plet­nie nie­oświe­tlo­nych. Nie bałem się że mnie poobi­ja­ją, bałem się że w przy­pad­ku koli­zji okrę­cę im ramy dooko­ła szyj z kół zro­bię ósem­ki i poła­mię na wszel­ki wypa­dek ręce. Nie nie jecha­li w gru­pie,

    1. Odpowiedz

      Ja robię rocz­nie koło 3000 kilo­me­trów i uwiel­biam jeź­dzić zimą. Są dwa powo­dy. Po pierw­sze, jest znacz­nie mniej innych rowe­rzy­stów. Po dru­gie, w te nie­licz­ne dni gdy pada śnieg mam wiel­ka fraj­dę z jaz­dy po śnie­gu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.