Blog Tomasza Dajczaka

O wegańskiej herezji

Die­ta wegań­ska jest głu­po­tą, nie da się jej bowiem zbi­lan­so­wać bez suple­men­ta­cji wita­mi­ny B12, któ­ra w pro­duk­tach roślin­nych pra­wie nie wystę­pu­je. Co wię­cej, wszel­kie bada­nia nauko­we wyka­zu­ją, że mimo dostęp­no­ści bar­dzo uroz­ma­ico­nych pro­duk­tów spo­żyw­czych oraz aptecz­nych suple­men­tów die­ty, więk­szość wegan ma istot­ne nie­do­bo­ry roz­ma­itych wita­min, mikro oraz makro­ele­men­tów. Ale cóż, volen­ti non fit iniu­ria, prze­cież sami chcie­li, więc ich spra­wa. Niech każ­dy je co chce i nie je tego, cze­go nie chce.

Z dru­giej jed­nak stro­ny trud­niej liczyć na wza­jem­ność, gdyż albo­wiem wega­nizm w grun­cie rze­czy nie jest die­tą, tyl­ko ide­olo­gią odma­wia­ją­ca innym pra­wa do jedze­nia wszel­kich pro­duk­tów pocho­dze­nia zwie­rzę­ce­go. W Pol­sce na razie moż­na spo­tkać się z agre­sją wer­bal­ną, w bar­dziej postę­po­wych kra­jach zaczy­na­ją się już akcje wegań­skich bojó­wek demo­lu­ją­cych skle­py mię­sne, moż­na więc przy­pusz­czać, że kon­flikt wegan z mię­so­żer­ca­mi będzie przy­bie­rał na sile.

Pro­blem się jed­nak posze­rza. Ide­olo­gia wegań­ska zin­fil­tro­wa­ła bowiem część kato­li­ków. Nie tyl­ko zwy­kli sza­racz­ko­wie zaczy­na­ją prze­ży­wać wąt­pli­wo­ści etycz­ne zwią­za­ne z jedze­niem mię­sa, ale ich dez­orien­ta­cja zaczy­na być pogłę­bia­na przez kato­lic­kich publi­cy­stów (vide ostat­nia książ­ka Szy­mo­na Hołow­ni).

Jaki jest więc kato­lic­ki pogląd na ide­olo­gię wegań­ską? Łatwo spraw­dzić w IX roz­dzia­le Księ­gi Rodza­ju:

I bło­go­sła­wił Bóg Noego i syny jego, i rzekł do nich: Rość­cie i mnóż­cie się a napeł­niaj­cie zie­mię. A strach wasz i drże­nie nie­chaj będzie nad wszel­kim zwie­rzę­ciem ziem­nym i nade wszem pta­stwem powietrz­nym, ze wszyt­kie­mi, któ­re się rusza­ją na zie­mi. Wszyt­kie ryby mor­skie ręce waszej poda­ne są. A wszyt­ko, co się rusza i żywie, będzie wam na pokarm. Jako jarzy­ny zie­lo­ne, dałem wam wszyt­ko.

Tak, pro­szę Pań­stwa. Sam Pan Bóg oddał wszel­kie zwie­rzę­ta na pokarm Noemu i jego potom­stwu. Kto kwe­stio­nu­je pra­wo czło­wie­ka do zabi­ja­nia i spo­ży­wa­nia zwie­rząt, ten sprze­ci­wia się woli JHWH i powi­nien prze­stać uwa­żać się za kato­li­ka i chrze­ści­ja­ni­na.

Pod­su­mo­wu­jąc: zwie­rzę­ta to z woli Bożej jedze­nie dla czło­wie­ka, a kto uwa­ża ina­czej ten głu­pek i here­tyk 🙂

1 komentarz

    • Rodrigo, 6 czerwca 2019, 08:14

    Odpowiedz

    Bar­dzo wygod­nie jest się posił­ko­wać jed­nym cyta­tem ze zbio­ru setek opo­wie­ści, spi­sa­nych przez róż­nych ludzi, nie­ko­niecz­nie o tym samym świa­to­po­glą­dzie, i uda­wać, że to jedy­ne sło­wo Boże, czyż nie?
    Rów­nie łatwo jest zna­leźć frag­ment mówią­cy o tym, że zwie­rzę­ta powin­no się kochać jak rów­nych sobie. Więc mery­to­rycz­nie tra­gicz­ne 210 dla cie­bie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.