Blog Tomasza Dajczaka

O heretyckim charakterze negowania prawa do karania śmiercią

Wbrew zda­niu oso­by peł­nią­cej obec­nie obo­wiąz­ki papie­ża oraz jej poplecz­ni­ków, rze­ko­ma nie­do­pusz­czal­ność kary śmier­ci nie wyni­ka ani z Ewan­ge­lii, ani z nie­na­ru­szal­no­ści i god­no­ści oso­by. Jest wręcz prze­ciw­nie, zasad­ność sto­so­wa­nia kary śmier­ci wyni­ka wprost z Biblii, a jed­nym z celów tej kary jest ochro­na ludz­kie­go życia.

Stary Testament

Rdz.  9,6 [Jeśli] kto prze­le­je krew ludz­ką, przez ludzi ma być prze­la­na krew jego, bo czło­wiek został stwo­rzo­ny na obraz Boga.

Pro­szę zwró­cić uwa­gę, że sam JHWH nie tyl­ko zezwa­la, ale wręcz naka­zu­je Noemu i jego potom­kom kara­nie zabój­ców śmier­cią. Co wię­cej, nakaz uka­ra­nia zabój­cy nie tyl­ko nie kłó­ci się z jego „god­no­ścią oso­by” (wyni­ka­ją­cą ze stwo­rze­nia na obraz i podo­bień­stwo Boże), ale wyni­ka wprost z naru­sze­nia obra­zu Boże­go w ofie­rze zabój­stwa.

W póź­niej­szych cza­sach Pan Bóg z kolei nada­je Izra­eli­tom pra­wo, w któ­rym naka­zu­je karać śmier­cią wie­le róż­nych występ­ków. Przy­kład pierw­szy z brze­gu:

Wj. 21,12–17  Jeśli kto tak ude­rzy kogoś, że ude­rzo­ny umrze, winien sam być śmier­cią uka­ra­ny. W tym jed­nak wypad­ku, gdy nie czy­hał na nie­go, a tyl­ko Bóg dopu­ścił, że sam wpadł w ręce, wyzna­czę ci miej­sce, do któ­re­go będzie mógł ucie­kać zabój­ca. Jeśli zaś ktoś posu­nął­by się do tego, że bliź­nie­go zabił­by pod­stęp­nie, ode­rwiesz go nawet od mego ołta­rza, aby uka­rać śmier­cią.  Kto by ude­rzył swe­go ojca albo mat­kę, winien być uka­ra­ny śmier­cią. Kto by porwał czło­wie­ka i sprze­dał go, albo zna­le­zio­no by go jesz­cze w jego ręku, winien być uka­ra­ny śmier­cią. Kto by zło­rze­czył ojcu albo mat­ce, winien być uka­ra­ny śmier­cią.

Są więc dwie moż­li­wo­ści. Pierw­sza, któ­rej Kościół nauczał do nie­daw­na ozna­cza, że przy­ka­za­nie Boże „nie zabi­jaj” tyczy się ochro­ny życia nie­win­nych i nie doty­czy m.in. woj­ny, obro­ny koniecz­nej oraz kara­nia zło­czyń­ców. Dru­ga moż­li­wość jest taka, że Pan Bóg jest schi­zo­fre­ni­kiem, któ­ry jed­ne­go dnia zabra­nia Moj­że­szo­wi zabi­ja­nia kogo­kol­wiek, a inne­go dnia naka­zu­je mu czy­nie­nie tego, co sam zabro­nił. Ta wer­sja na pew­no spodo­ba się ate­istom, lewa­kom i here­ty­kom negu­ją­cym natchnio­ny cha­rak­ter Sta­re­go Testa­men­tu.

Ewangelia Święta

Pan Jezus nie zaprze­czył pra­wu Piła­ta do uwol­nie­nia lub ska­za­nia Go, co wię­cej potwier­dził wła­dzę Rzy­mia­ni­na:

J 19,10–11 Rzekł więc Piłat do Nie­go: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam wła­dzę uwol­nić Cie­bie i mam wła­dzą Cie­bie ukrzy­żo­wać? Jezus odpo­wie­dział: Nie miał­byś żad­nej wła­dzy nade Mną, gdy­by ci jej nie dano z góry. Dla­te­go więk­szy grzech ma ten, któ­ry Mnie wydał tobie.

W obli­czu zaś śmier­ci pobło­go­sła­wił ukrzy­żo­wa­ne­go wraz z Nim łotra, któ­ry uznał swą karę za spra­wie­dli­wą i przy­jął ją w duchu poku­ty:

Łk 23,39–43 Jeden ze zło­czyń­ców, któ­rych [tam] powie­szo­no, urą­gał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesja­szem? Wybaw więc sie­bie i nas. Lecz dru­gi, kar­cąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, cho­ciaż tę samą karę pono­sisz? My prze­cież — spra­wie­dli­wie, odbie­ra­my bowiem słusz­ną karę za nasze uczyn­ki, ale On nic złe­go nie uczy­nił. I dodał: Jezu, wspo­mnij na mnie, gdy przyj­dziesz do swe­go kró­le­stwa. Jezus mu odpo­wie­dział: Zapraw­dę, powia­dam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.

Pod­su­mo­wu­jąc: Pan Jezus na kar­tach Ewan­ge­lii nigdy nie potę­pił kary śmier­ci, co wię­cej potwier­dził pra­wo Piła­ta do kara­nia oraz pobło­go­sła­wił skru­szo­ne­go ska­zań­ca. Nie ma więc żad­nych pod­staw by pod­pie­rać Ewan­ge­lią zakaz kary śmier­ci.

Listy Apostolskie

Osta­tecz­ny argu­ment za pra­wem do kara­nia śmier­cią przez wła­dzę świec­ką pocho­dzi od świę­te­go Paw­ła:

Rz 13,1–5 Każ­dy niech będzie pod­da­ny wła­dzom, spra­wu­ją­cym rzą­dy nad inny­mi. Nie ma bowiem wła­dzy, któ­ra by nie pocho­dzi­ła od Boga, a te, któ­re są, zosta­ły usta­no­wio­ne przez Boga. Kto więc prze­ciw­sta­wia się wła­dzy — prze­ciw­sta­wia się porząd­ko­wi Boże­mu. Ci zaś, któ­rzy się prze­ciw­sta­wi­li, ścią­gną na sie­bie wyrok potę­pie­nia.  Albo­wiem rzą­dzą­cy nie są postra­chem dla uczyn­ku dobre­go, ale dla złe­go. A chcesz nie bać się wła­dzy? Czyń dobrze, a otrzy­masz od niej pochwa­łę. Jest ona bowiem dla cie­bie narzę­dziem Boga, [pro­wa­dzą­cym] ku dobre­mu. Jeże­li jed­nak czy­nisz źle, lękaj się, bo nie na próż­no nosi miecz. Jest bowiem narzę­dziem Boga do wymie­rze­nia spra­wie­dli­wej kary temu, któ­ry czy­ni źle.  Nale­ży więc jej się pod­dać nie tyl­ko ze wzglę­du na karę, ale ze wzglę­du na sumie­nie.

Oso­bom mają­cym pro­ble­my z czy­ta­niem ze zro­zu­mie­niem napi­szę pro­sty­mi sło­wa­mi: miecz z natu­ry rze­czy słu­ży do zabi­ja­nia. Sprze­ci­wia­nie się pra­wu wła­dzy do kara­nia śmier­cią jest sprze­ci­wia­niem się docze­sne­mu wymia­ro­wi Bożej spra­wie­dli­wo­ści.

Podsumowanie

Kara śmier­ci zosta­ła usta­no­wio­na przez same­go Pana Boga pod­czas przy­mie­rza z Noem i pod­trzy­ma­na w pra­wie nada­nym przez Nie­go Moj­że­szo­wi. Pan Jezus nie potę­pił kary śmier­ci, sam się jej pod­dał oraz pobło­go­sła­wił słusz­nie ska­za­ne­go, a skru­szo­ne­go łotra. Świę­ty Paweł wprost zaś nazwał kara­nie śmier­cią narzę­dziem Boga do wymie­rza­nia kary zło­czyń­com.

Dla­te­go uwa­żam, że odma­wia­nie wła­dzy świec­kiej pra­wa do kara­nia śmier­cią, jako wprost zaprze­cza­ją­ce sło­wom Apo­sto­ła Naro­dów, może­my śmia­ło nazwać here­zją.

1 komentarz

    • Wojtek, 7 sierpnia 2018, 06:36

    Odpowiedz

    Kara śmier­ci TAK — ale tyl­ko za cudzo­łó­stwo.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.