Blog Tomasza Dajczaka

Kiedy wygaśnie epidemia COVID-19 w Polsce?

O koro­na­wi­ru­sie powo­du­ją­cym bie­żą­cą epi­de­mię wie­my parę rze­czy istot­nych w świe­tle dal­szych roz­wa­żań: jest wyso­ce zaraź­li­wy, pomię­dzy zara­że­niem a wystą­pie­niem obja­wów upły­wa nawet 14 dni, a istot­na część infek­cji prze­cho­dzi bez­ob­ja­wo­wo lub lek­ko. Śmier­tel­ność jest bli­ska zeru wśród dzie­ci i mło­dzie­ży, mała w śred­nich gru­pach wie­ko­wych i istot­na u senio­rów oraz cho­rych prze­wle­kle.

Ozna­cza to nie­ste­ty jed­no: tej epi­de­mii nie da się zaha­mo­wać w spo­sób sztucz­ny. Gdy­by­śmy nawet zamknę­li wszyst­kich Pola­ków na dwa tygo­dnie peł­nej kwa­ran­tan­ny i dostar­cza­li im do domów zaku­py za pomo­cą dro­nów, to mie­li­by­śmy po tym cza­sie zero nowych przy­pad­ków dzien­nie. Nato­miast po zakoń­cze­niu izo­la­cji, pierw­szy przy­pa­dek zawle­czo­ny skąd­kol­wiek spo­wo­du­je nową falę zacho­ro­wań. Dla­cze­go? Bo ludzie nie będą odpor­ni na wiru­sa.

Epi­de­mia musi zaha­mo­wać w spo­sób natu­ral­ny, a nastą­pi to wte­dy, kie­dy w kon­takt z wiru­sem wej­dzie istot­na więk­szość spo­łe­czeń­stwa. Poza gru­pa­mi ryzy­ka, co naj­mniej poło­wa zaka­żo­nych przej­dzie infek­cję bez­ob­ja­wo­wo, nie zda­jąc sobie z tego spra­wy, więk­szość pozo­sta­łych przej­dzie cho­ro­bę lek­ko, czę­sto myląc ją z prze­zię­bie­niem lub zwy­kłą gry­pą. Spo­śród osób względ­nie mło­dych i względ­nie zdro­wych nie umrze pra­wie nikt, poza sto­sun­ko­wo nie­licz­ny­mi pechow­ca­mi (zwłasz­cza pozor­nie zdro­wy­mi oso­ba­mi z nie­zdia­gno­zo­wa­ny­mi cho­ro­ba­mi). Do tego momen­tu sens ma moim zda­niem wyłącz­nie izo­lo­wa­nie osób sta­rych i cho­rych, pozo­sta­li i tak prę­dzej czy póź­niej wiru­sa zła­pią, co jest zara­zem nie­unik­nio­ne, jak i koniecz­ne dla zapew­nie­nia spo­łe­czeń­stwu gru­po­wej odpor­no­ści.

Istot­ne jest to, że gdy więk­szość ludzi nabie­rze odpor­no­ści (w warian­cie opty­mi­stycz­nym trwa­łej, w pesy­mi­stycz­nym cza­so­wej, dopó­ki wirus istot­nie nie zmu­tu­je), wystę­po­wa­nie wiru­sa zosta­nie dra­stycz­nie ogra­ni­czo­ne przez zmniej­szo­ną ilość osób mogą­cych go prze­nieść na innych. Dzię­ki temu zmniej­szy się rów­nież ryzy­ko tra­fie­nia na wiru­sa przez oso­by cho­re lub w pode­szłym wie­ku.

Kie­dy to nastą­pi? Tego nie wie­my, ponie­waż nikt (w tym rząd) nie dys­po­nu­je klu­czo­wą infor­ma­cją: jaki odse­tek Pola­ków już prze­szedł bez­ob­ja­wo­wo lub prze­cho­ro­wał koro­na­wi­ru­sa. Obec­nie robio­ne testy gene­tycz­ne nic nie mówią, bo wykry­wa­ją tyl­ko oso­by pomię­dzy zła­pa­niem infek­cji (a kon­kret­niej roz­po­czę­ciem wire­mii) a zakoń­cze­niem zara­ża­nia (oko­ło 2 tygo­dnie po wystą­pie­niu obja­wów), co wię­cej licz­ba stwier­dza­nych przy­pad­ków zale­ży w obec­nej chwi­li tyl­ko od ilo­ści robio­nych testów: im wię­cej testów, tym wię­cej wykry­tych przy­pad­ków. Testy gene­tycz­ne nie mówią nic o tym, jaka część spo­łe­czeń­stwa zwal­czy­ła wiru­sa i jest na nie­go odpor­na.

Taką infor­ma­cję dało­by prze­ba­da­nie więk­szej pró­by loso­wej (powiedz­my koło 1000 osób) testa­mi na spe­cy­ficz­ne dla COVID-19 prze­ciw­cia­ła. Z tego, co mi wia­do­mo, badań takich nie prze­pro­wa­dzo­no, więc nikt, łącz­nie z rzą­dem, nie dys­po­nu­je ich wyni­ka­mi. Dla­te­go wszel­kie decy­zje podej­mo­wa­ne przez rzą­dzą­cych są opar­te na spe­ku­la­cjach i poboż­nych życze­niach, ponie­waż obec­nie może­my mieć do czy­nie­nia z jed­nym z dwóch, skraj­nych sce­na­riu­szy, lub z czymś pomię­dzy:

Sce­na­riusz 1. Z koro­na­wi­ru­sem mia­ło do czy­nie­nia tyl­ko kil­ka pro­cent Pola­ków. Jest bar­dzo mało osób odpor­nych. Wpro­wa­dzo­ne przez rząd restryk­cje spo­wo­du­ją, że epi­de­mia będzie się cią­gnę­ła jesz­cze dłu­gie mie­sią­ce, bo wirus będzie się roz­sie­wał powo­li. Ten sce­na­riusz ozna­czał­by jesz­cze jed­no: bojąc się zapcha­nia OIO­Mów i bra­ku respi­ra­to­rów spłasz­czo­no falę zacho­ro­wań za bar­dzo. Według infor­ma­cji prze­ka­za­nych przez mini­stra Szu­mow­skie­go mamy w Pol­sce 10.000 respi­ra­to­rów, a w bie­żą­cym tygo­dniu w związ­ku z koro­na­wi­ru­sem w uży­ciu jest nie­co ponad 100. Jeden pro­cent wyko­rzy­sta­nia. Moż­na się cie­szyć, że tak mało pacjen­tów jest w cięż­kim sta­nie, ale pamię­tać nale­ży, że spłasz­czo­na fala prze­no­si tyle samo wody, ale prze­ta­cza się znacz­nie, znacz­nie dłu­żej. Z wszel­ki­mi tego kon­se­kwen­cja­mi, czy­li mię­dzy inny­mi wie­lo­ty­go­dnio­wym uzie­mie­niem ludzi w domach.

Sce­na­riusz 2. Z koro­na­wi­ru­sem mia­ło do czy­nie­nia ponad 50% Pola­ków. Więk­szość ludzi jest odpor­nych. To ozna­cza, że epi­de­mia zacznie wkrót­ce hamo­wać, bo wiru­so­wi jest coraz trud­niej będzie zła­pać kolej­ną oso­bę do zara­że­nia. Ozna­cza to rów­nież, że wirus jest znacz­nie mniej groź­ny niż się powszech­nie uwa­ża, a wszel­kie wpro­wa­dzo­ne przez rząd restryk­cje były cał­ko­wi­cie bez sen­su. Rząd wkrót­ce znie­sie restryk­cje i ogło­si swój wiel­ki suk­ces w  rato­wa­niu naro­du przed strasz­li­wą zara­zą.

Bez infor­ma­cji, czy znaj­du­je­my się obec­nie bli­żej sce­na­riu­sza 1 czy 2, rzą­dzą­cy zacho­wu­ją się jak Król Julian z fil­mu Mada­ga­skar 2. W słyn­nej sce­nie, gdzie zwie­rzę­ta nio­są żyra­fę by zło­żyć ją w ofie­rze bogom miesz­ka­ją­cym w wul­ka­nie, Król Julian poga­nia tłum sło­wa­mi „Szyb­ciej, szyb­ciej, nim dotrze do nas, że to bez sen­su”.

Jest nie­ste­ty, jesz­cze jeden moż­li­wy sce­na­riusz. Może się oka­zać, że COVID-19, podob­nie jak wirus gry­py, mutu­je na tyle szyb­ko, by ludzie po prze­cho­ro­wa­niu nie mie­li trwa­łej odpor­no­ści, a przy tym pato­gen zacho­wu­je swo­ją zja­dli­wość. Taki sce­na­riusz był­by naj­gor­szym z moż­li­wych, bo sto­so­wa­nie obec­nych metod do jego zwal­cza­nia spo­wo­du­je, że epi­de­mia będzie wra­cać sezo­no­wo, a my będzie­my uzie­mia­ni przez rząd przez 6 mie­się­cy z 12.

Cóż, poży­je­my – zoba­czy­my.

1 komentarz

    • torero, 8 kwietnia 2020, 18:06

    Odpowiedz

    A nie zasta­na­wia Cię, że przy tych wszyst­kich siłach i środ­kach, rzu­co­nych na odci­nek COVID-19, nie prze­pro­wa­dzo­no wła­śnie żad­ne­go takie­go testu na popu­la­cji gene­ral­nej? Toż w ska­li naro­du to gro­sze. A jego brak – to woda na młyn i miód na uszy wiel­bi­cie­li teo­rii spi­sko­wych, do któ­rych sam zali­czam się coraz bar­dziej, choć wciąż z moc­ną nie­chę­cią.

Pozostaw odpowiedź torero Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.