Blog Tomasza Dajczaka

Czy nauczyciele pracują tyle samo, co pracownicy etatowi?

Przy oka­zji wywo­ła­nych straj­kiem nauczy­cie­li debat na temat „pen­sum” nauczy­ciel­skie­go, czy­li tygo­dnio­we­go wymia­ru godzin dydak­tycz­nych wyno­szą­ce­go osiem­na­ście, wszy­scy zna­jo­mi nauczy­cie­le mówią jed­nym gło­sem. Czy mate­ma­tyk, czy wuefi­sta, czy pro­wa­dzi kil­ka klas rów­no­le­głych, czy też kil­ka na róż­nym eta­pie edu­ka­cji, każ­dy powie, że sie­dzi wie­czo­ra­mi w domu i pra­cu­je 40 godzin tygo­dnio­wo lub wię­cej. Wia­do­mo, przy­go­to­wa­nie do lek­cji, spraw­dza­nie prac kla­so­wych, biu­ro­kra­cja etc.

No to spraw­dzam.

W roku jest oko­ło 250 dni robo­czych. Eta­to­wiec z 10. let­nim sta­żem pra­cy ma 26 dni robo­czych urlo­pu. Daje to pi razy oko 224 dni prze­pra­co­wa­ne w roku, czy­li 1792 godzi­ny spę­dzo­ne w pra­cy.

Nauczy­cie­lo­wi, z wyj­ścio­wych 250 dni odpa­da­ją waka­cje (oko­ło 40 dni robo­czych), ferie zimo­we (10 dni robo­czych) i prze­rwy świą­tecz­ne (przyj­mij­my że tyl­ko 5 dni robo­czych). Daje to w ska­li roku 195 dni dydak­tycz­nych. Prze­li­czyw­szy to według „pen­sum” (18 godzin dydak­tycz­nych na tydzień), mamy w cią­gu roku 702 godzi­ny „przy tabli­cy”.

Jeśli rze­czy­wi­ście nauczy­cie­le pra­cu­ją tyle, co zwy­kli pra­cow­ni­cy eta­to­wi, to w ska­li roku na jed­ną godzi­nę dydak­tycz­ną poświę­ca­ją dodat­ko­wo ponad 1,5 godzi­ny nie­dy­dak­tycz­nej. Albo ina­czej, czas spę­dzo­ny w cią­gu roku przy tabli­cy to mniej niż 40% cał­ko­wi­te­go cza­su pra­cy. Czy­li pro­ces edu­ka­cji (któ­re­go sed­nem są godzi­ny dydak­tycz­ne) jest dra­ma­tycz­nie nie­efek­tyw­ny.

Ponie­waż jestem czło­wie­kiem małej wia­ry, jakoś trud­no mi przy­jąć za fakt, że przy­go­to­wa­nie oko­ło 700 lek­cji wraz z otocz­ką (zada­nia domo­we, spraw­dzia­ny etc.) oraz szkol­na biu­ro­kra­cja zaj­mu­ją rocz­nie pra­wie 1100 godzin. O ile może nie­któ­rzy nauczy­cie­le się nie­co zbli­ża­ją do tego pozio­mu, to zde­cy­do­wa­na więk­szość moim zda­niem moc­no kolo­ry­zu­je.

Czy ktoś chce mnie prze­ko­nać? Pro­szę uprzej­mie, cze­kam na jakąś szcze­gó­ło­wą roz­pi­skę tych 1090 godzin bra­ku­ją­cych do wymia­ru pra­cy eta­tow­ca, w podzia­le na kon­kret­ne zada­nia.

Na koniec małe pod­su­mo­wa­nie. Czy nauczy­cie­le powin­ni zara­biać wię­cej? Oczy­wi­ście. Ale pierw­szym kro­kiem powin­no być zwięk­sze­nie ilo­ści godzin dydak­tycz­nych oraz ich zróż­ni­co­wa­nie zależ­nie od naucza­nych przed­mio­tów i innych oko­licz­no­ści mają­cych wpływ na pra­co­chłon­ność przy­go­to­wa­nia lek­cji. Obec­na sytu­acja, w któ­rej pla­styk albo wuefi­sta (przy całym sza­cun­ku dla tych spe­cjal­no­ści) mają takie same pen­sum, a jeśli są na tym samym eta­pie roz­wo­ju zawo­do­we­go — rów­nież pen­sję, co mate­ma­tyk przy­go­to­wu­ją­cy dwie kla­sy do matu­ry, jest nie­spra­wie­dli­wa i demo­ra­li­zu­ją­ca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.